10 kłamstw na temat OFE, część 2

sad-mask-happy-maskDziś druga część artykułu, w którym omawiamy kłamstwa, kłamstewka i półprawdy na temat Otwartych Funduszy Emerytalnych. Pierwsza część tutaj.

Kłamstwo nr 6:  OFE to… piramida finansowa

Kolejne, zadziwiające twierdzenie zwolenników przerzucenia aktywów OFE do ZUS: „ OFE to piramida finansowa”. Trudno to nazwać inaczej niż inwektywą podszytą hipokryzją. A to dlatego, że jest na odwrót. Piramidą finansową i to najgorszego rodzaju jest ZUS. To właśnie ta instytucja ma zbyt małe wpływy i zbyt rozdęte wydatki własne, by sfinansować wypłaty bieżących emerytur. Z pewną dozą przekory można nawet dowieść, że niektóre piramidy finansowe będące obecnie pod opieką organów ścigania oferowały swoim klientom lepsze warunki niż ZUS. Więcej na ten temat pisałem tutaj.

To tyle w tym punkcie na temat ZUS, a co z OFE? Fundusze wypłacą emerytom tyle pieniędzy, ile zostało wpłaconych na rachunki oraz zysk, wymikający z działalności inwestycyjnej. Więc co jest piramidą finansową?

Kłamstwo nr 7:  Dobrowolne OFE, to lepsze OFE

W dobrowolności jakiejkolwiek formy zabezpieczenia się na starość nie widzę nic złego. Wręcz idealnie byłoby, aby Państwo nie musiało zmuszać kogokolwiek do ubezpieczania się tu czy gdzie indziej. Jednak po ogłoszeniu dobrowolności OFE, ZUS by nie zniknął. Ponownie pobierałby skadkę emerytalną w pełnej wysokości, a na OFE trzeba by wysupłać z kieszeni dodatkowe pieniądze. Zapewne nie wszystkie osoby byłoby na to stać, a część tych, których stać, wybrałaby konsumpcję, zamiast oszczędzania. Zresztą, jaki sens miałyby wtedy OFE? Przecież prywatne fundusze oferujące możliwość długoterminowego inwestowania cały czas funkcjonują.

Kolejna sprawa – o ile tezę o dobrowolności OFE głoszą zwolennicy wolności w gospodarce, można to traktować jako coś naturalnego. Gorzej, jeśli z tym argumentem wyskakują „naprawiacze” OFE kojarzeni z poglądami etatystycznymi czy socjalistycznymi. Zapala mi się wtedy lampka alarmowa, bo w tym momencie zapewne nie chodzi o więcej wolności dla obywateli, a o pozbawienie OFE znaczenia i – przede wszystkim – przejęcie ich aktywów przez ZUS. A że taka konfiskata by nastąpiła, można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać. Przedstawiciele Państwa chętnie podkreślają, że w OFE są pieniądz… publiczne, a nie nasze, prywatne. Więc zapewne skwapliwie by je sobie przywłaszczyli, no bo jakim prawem „publiczne” pieniądze miałby zostać w prywatnych, dobrowolnych funduszach, nie mających odtąd nic wspólnego z ZUS-em?

Kłamstwo nr 8: OFE niewłaściwe dla ludzi po 50-tce

Tak, to też nie jest prawda, jeśli myślimy o 50-latkach, którzy, powiedzmy, od 30 lat już są członkami OFE. Mówi się, że takie osoby są narażone na sytuację, w której tuż przed odejściem na emeryturę krach giełdowy zabierze im znaczną część oszczędności. W związku z tym w kręgach rządowych popularny jest pomysł przekierowania wszystkich zgromadzonych środków osób po pięćdziesiątym roku życia do ZUS. Takie myślenie pachnie absurdem. Dlaczego krach zawsze miałby akurat nastąpić tuż przed emeryturą? A dalczego w tym czasie przyszły emeryt nie miałby się „załapać” na wielką hossę i np. podwoić swoje oszczędności? Dłuższa inwestycja zmniejsza ryzyko straty, a nie zwiększa. Tak więc widzimy, że takie propozycje to kolejny, zawoalowany„skok na kasę” OFE

Natomiast można rozwazyć czy to, co wpłacamy do funduszu np. na 10 lat przed emeryturą, nie powinno już być ryzykownie inwestowane (w akcje) . Alokacja tylko nowych składek do jakiejś bezpiecznej przystani (tylko dlaczego musi być to ZUS a nie np. bezpieczny subfundusz w OFE?) mogłaby być dobrym pomysłem. Pieniądze gromadzone tylko przez 10 lat, nawet w przypadku korzystnej koniunktury w danym czasie, nie skorzystają już w dużym stopniu na sile procentu składanego – nie będzie to duża kwota, w stosunku do środków gromadzonych przez lat 40. Więc może, w przypadku nowych składek, skupić się bardziej na bezpieczeństwie.

Kłamstwo nr 9:  ZUS lepszy do wypłaty emerytur

Są w zasadzie dwie głowne możliwości wypłat emerytur, na które zapracujemy sobie w ramach OFE. Albo środki trafią do ZUS, który wykorzysta je na wypłatę bieżących emerytur, albo wypłatami zajmą się prywatne firmy ubezpieczeniowo-inwestycyjne. Z punktu widzenia przyszłych emerytów to drugie rozwiązanie może być korzystniejsze. Całość środków nie jest przecież wypłacana od razu – w pierwszym roku trafi do emeryta niewielka część aktywów, reszta będzie mogła nadal być inwestowana (wtedy już raczej bezpiecznie) , co przełoży się na większe świadczenia.
Rozwiązanie z udziałem ZUS jest zaś korzystniejsze dla budżetu państwa – sektor publiczny dostanie od emerytów darmowy kredyt.

Zgoda na wypłatę przez ZUS miałaby jednak inne niekorzystne konsekwencje poza utraconymi odsetkami. Zamazana zostałaby granica między kapitałową a repartycyjną (zusowską) częścią systemu emerytalnego. Tę granicę zaś trzeba wyraźnie podkreślać, gdyż jest to ważny element obrony funduszy emerytalnych przed zakusami rządu. Warto z góry zabezpieczyć się przed argumentem, że skoro i tak środki OFE trafią do ZUS, to może warto, by stało się to nieco wcześniej. Pójście w tę stronę może doprowadzić do stopniowej nacjonalizacji OFE.

Kłamstwo nr 10:  OFE to samo zło

Największe kłamstwo, natury ogólnej, mające przemawiać do najmniej krytycznych umysłów:  OFE to samo zło pod każdym względem. Tymczasem, po pierwsze, filar kapitałowy przy pogarszającej się demografii jest konieczną dywersyfikacją systemu ZUS-owskiego (finansowanego z bieżących podatków, z pogłębiającym się z roku na rok deficytem) i jego jedyną sensowną alternatywą. Z tego powodu emerytalny filar kapitałowy występuje powszechnie na świecie, choć w nieco zmienionej postaci. Są to głównie programy pracownicze, którym towarzyszą zachęty podatkowe (a więc również generują uszczerbek w bieżących bilansach budżetowych państwa – i jakoś nikt nie robi z tego afery).

Po drugie, dzięki OFE setki polskich firm pozyskały kapitały na rozwój i stworzyły setki tysięcy miejsc pracy. W 1998 r. na giełdzie było notowanych 198 spółek, w 2012 r. już 440. Bez OFE taki skok byłby niemożliwy.

Po trzecie, nie można się zgodzić ze stwierdzeniem, że OFE to samo zło i bezsens ekonomiczny, bo kupują polskie obligacje, które państwo musi sprzedać, aby finansować transfery do OFE. Obligacje są ważnym elementem każdego portfela inwestycyjnego. Takie były założenia reformy i należy je uznać za poprawne z punktu widzenia sztuki inwestowania. Ponadto z punktu widzenia państwa i lepiej, i bezpieczniej jest, gdy to inwestorzy krajowi – a takimi są OFE – kumulują znaczną część krajowego zadłużenia. Warto jeszcze dodać, że argument z bezsensownym kupowaniem obligacji podnoszony wlaśnie teraz, jest zwyczajnym kłamstwem gdyż… od trzech lat OFE nie zwiększają zaangażowania w obligacje skarbu państwa, ale wręcz je sprzedają! Wolą obligacje korporacyjne i akcje. W zeszłym roku pozbyły się obligacji skarbowych za blisko 15 mld zł.

Było kilka przyczyn tego stanu rzeczy – Ministerstwo Finansów wyraźnie nastawiało się na inwestorów zagranicznych i plasowało emisje za granicą. Z kolei dzięki rozwinięciu się rynku obligacji korporacyjnych i dużym emisjom, m.in. PKN Orlen i PGNiG, zarządzający OFE mieli wybór i wybierali obligacje z wyższą rentownością.

Podsumowując ten wątek trzeba podkreślić, że państwo powinno szukać możliwości redukowania swojego długu. W poszukiwaniach tych nie powinno się jednak iść na skróty. A nasze realne, gromadzone w filarze kapitałowym oszczędności emerytalne powinny pozostać w pełni bezpieczne, poza sferą tych poszukiwań.

Jak zwykle, zapraszamy do dyskusji – poniżej oraz na na naszym profilu na facebooku.