Emerytura, czyli życie w nędzy bez pieniędzy

steal monkey 150x150 Emerytura, czyli życie w nędzy bez pieniędzyKażdy pracownik liczy na na emeryturę. Czy na pewno ją dostaniesz? Uważaj, możesz się przeliczyć! Emerytura państwowa wcale nie jest taka pewna!!! Kształt systemu emerytalnego tworzy się na naszych oczach a końcowy wynik może nas w przyszłości bardzo zaskoczyć!

Ostatnio podano w mediach, że niejaki Adam Mielczarek od dziewięciu lat nie zapisał się do żadnego funduszu emerytalnego. W sądzie domagał się jasnej odpowiedzi, czy państwo może zmuszać obywateli do odkładania na emeryturę. Chciał on by państwo przelało te pieniądze na jego prywatne konto. Zgodnie z założeniami reformy emerytalnej pieniądze z tzw. drugiego filara miały być własnością obywateli i podlegać dziedziczeniu. Konstytucja jasno mówi, że obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego, ale nie do obowiązku. Niestety przegrał, ponieważ Sąd Najwyższy stwierdził, że te pieniądze są własnością publiczną. Możliwe, że dalej rozegra się walka przed Europejskim Trybunałem. Następny obrazek z mediów to strajk Poczty Polskiej, który spowodował, że emeryci nie otrzymali na czas emerytury. Muszą oni czekać łaskawie, aż pocztowcy łaskawie otworzą podwoje i wypłacą im należne pieniądze. Tak nawiasem mówiąc z tego cieszą się prywatni dostawcy usług pocztowych. Natomiast handel internetowy dostał też nauczkę, że mariaż z państwowym molochem to niezbyt udany związek.

Ale wracam do emerytur i przyszłych emerytów. W ogólnym mniemaniu każdego z nas jest pewność, że emerytura po latach harówki należy się jak psu buda. Czy na pewno tak jest?! Kto zna werdykt Trybunału Konstytucyjnego z 7 lutego 2006 (Sygn. akt SK 45/04) ten nie będzie zdziwiony. Otóż ten werdykt był odpowiedzią dla pewnego profesora, który chciał otrzymywać emeryturę i dalej pracować. Mędrcy z Trybunału stwierdzili, że państwo ma prawo ograniczyć (także zabrać) emeryturę (np. uchwalając odpowiednią ustawę), jeśli obywatel ma inne dochody lub otrzymuje wynagrodzenie. Nasz profesor może dalej pracować, ale emeryturę dostanie wtedy, gdy przestanie pracować. Wykładnia ta jest jednak bardzo szeroka, bo jeśli posiadamy jakiekolwiek dochody czy źródła utrzymania, to możemy nie zasługiwać na emeryturę. Najlepiej być biednym jak mysz kościelna lub niezdolnym do pracy. Zabranie emerytur bogaczom prawdopodobnie dobrze się będzie sprzedawać w kampaniach wyborczych, nieprawdaż?

Reasumując wychodzi, że nasz zreformowany system emerytalny (notabene wzorowany na reformie w Chile pod rządami Pinocheta) to bardzo wydajny mechanizm. Polega on na tym, że pracownik przymusowo oddaje składki na ubezpieczenie społeczne pośrednikowi-państwu. Tuż po osiągnięciu wieku emerytalnego najprawdopodobniej okaże się, że otrzyma emeryturę w wielkości około 50 % obecnego wynagrodzenia Tak mówią oficjalne prognozy i wyliczenia. Jeżeli nam to nie odpowiada, to możemy dalej pracować i być może otrzymamy więcej, jeśli dożyjemy. Jeśli umrzemy, to nasi krewni mają „wielkie nic”. Ci szczęśliwcy, którzy się jednak zdecydują, powinni przy okazji posiadać „najlepiej mniej niż zero”, bo przecież emerytura zapewni im godne życie!!!

Ale co robi nasz łaskawca, czyli państwo?

Primo, to on ustala reguły systemu emerytalnego i w każdej chwili może je zmienić np. podwyższając wiek emerytalny.

Secundo, pilnuje, aby jak najwięcej kasy płynęło do jego kieszeni. Oto kilka przykładów na poparcie tej tezy. Pobiera prowizje w drugim filarze dwa razy większe niż średnia rynkowa. Przy wypłacie pieniędzy tym szczęśliwcom, którzy zasłużą pobierze następne prowizje. Gdy będziemy krótko żyć, to zabierze wszystko lub to, co zostanie. Innym znanym mi przykładem z rodzinnej historii, było przekazanie gruntów na państwo w zamian za rentę lub emeryturę rolniczą. Tym sposobem państwo przejmowało wszystko, co miało wartość w zamian za jałmużnę.

Tertio, bardzo dobrze reklamuje swój złotodajny system. Wmawia się nam, że jest to system tzw. współodpowiedzialności pokoleniowej, w którym dzieci finansują emeryturę swoim rodzicom. W praktyce okazuje się tak, że ciężko-pracujące dzieci owszem finansują tą emeryturę, ale nie swoim rodzicom (np. służbom mundurowym lub innej uprzywilejowanej grupie). Natomiast ich rodzice otrzymują głodową emeryturę i nie stać ich na leki. Następnym sloganem było, że przynajmniej pieniądze z drugiego filara będą dziedziczne w porównaniu do pierwszego filara. Już dzisiaj wiemy, że to tylko złudzenie. Politycy wiedzą lepiej jak spożytkować te pieniądze, a przeciętny Kowalski na pewno nie poradziłby sobie z tym zadaniem. Najważniejszym jednak sloganem reformy emerytalnej było to, że możemy mieć większą emeryturę niż nasi rodzice i wygrzewać stare kości na plażach w tropikach. Sprawcą tego cudu będą spece od finansów, którzy inwestują nasze pieniądze w papiery wartościowe. Zapomniano jednak dodać, że papiery czasem spadają. Kiedy przyjdzie dzień wypłaty z drugiego filara, nasze dostępne środki mogą być mocno ograniczone?!! Oczywiście wina spadnie z ust polityków na nieudolnych bankierów i finansistów.

Kończąc tą kwestię, nie chce straszyć, że tak w przyszłości będzie wyglądał system zabezpieczenia emerytalnego. Należy jednak wspomnieć, że w tym roku już należy dopłacić 31 mld zł do tego mechanizmu z wpływów z innych podatków. Suma ta rośnie z roku na rok. Został utworzony fundusz rezerwy demograficznej, który wspomagałby tą reformę emerytalną. Brak jednak znaczącej kasy na koncie tego funduszu. W Norwegii taki fundusz jest pełen kasy i tamtejsi emeryci są w komfortowej sytuacji. Ale kto się będzie martwił taką drobnostką? Wystarczy jednym pociągnięciem pióra ograniczyć lub wyeliminować krąg zainteresowanych tym świadczeniem!!! Na zakończenie zadam kluczowe pytanie? Jak powinien zachować się nasz przyszły zreformowany emeryt? Oto kilka rozwiązań z życia wziętych.

  • Młode pokolenie wybiera pracę za zachodnią granicą i tam wypracuje sobie emeryturę. W chwili, gdy wrócą mogą mieć świadczenie większe ze względu na różnice kursowe. Różnice te jednak powoli będą zanikać.
  • Nieliczni zakładają firmy lub inwestują zarobione pieniądze, aby z tego potem żyć. Otrzymaną emeryturę przeznaczą najprawdopodobniej na cukierki dla wnuków, jeżeli ją otrzymają.
  • Pozostała większość, która po zakończeniu pracy zawodowej liczy na państwową emeryturę, musi gorąco modlić się, aby autor tego artykułu nie miał racji.

Autorem artykułu jest Arkadiusz F Pluta
http://www.aphossa.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

 

Komentarz redakcji Centrum Obsługi Emerytalnej:

Chociaż powyższy artykuł pochodzi z roku 2008, nietrudno zauważyć, że dziś jest jeszcze bardziej aktualny niż w chwili powstania. Państwo w sposób coraz bardziej arogancki i arbitralny sięga po nasze pieniądze, nasze składki. Kiedyś mowiono nam, że pieniądze na kontach w OFE są nasze, prywatne. Teraz są już „publiczne”. Państwo prawie dowolnie nimi manipuluje, zmienia zasady, także zasady dziedziczenia. Wiek emerytalny rzeczywiście został podwyższony. Dziura w ZUS w zastraszającym tempie się powiększa. Składki na OFE zostały okrojone na rzecz wirtualnych „indywidualnych kont” w ZUS, które są niczym innym niż pustym zapisem księgowym. Inaczej mowiąc, tam nie ma pieniędzy, jedynie ich obietnica! Stopa zastąpienia, czyli stosunek wysokości emerytury do wysokości ostatniej pensji prognozowany jest przez specjalistów już nie na 50 procent, ale na 40, 30, a w skrajnych przypadkach nawet na 20 procent! I to przy łącznej wysokości emerytury z I i II filara. Wreszcie, nie wiadomo jeszcze w jaki sposób i przez jaką instytucję emerytury drugofilarowe będą wypłacane. Dokładnie tak,  po 14 latach istnienia nowego systemu emerytalnego nie wiadomo 
w jaki sposób będą wypłacane pieniądze zgromadzone w OFE!

Na marginesie – nie do końca zgadzamy się  z krytyczną oceną II filara prezentowaną przez autora. Oczywiście, najlepiej żeby każdy miał taką świadomość ekonomiczną, aby zawczasu inwestować na starość; żeby Państwo nie zmuszało go do odprowadzania składek gdziekolwiek. Do drugiego filara również. Ale OFE od dawna były ograniczane przez Państwo, które jednocześnie nie reformowało I filara, nie skończyło z przywilejami emerytalnymi. System 3-filarowy miał być systemem naczyń połączonych i wzajemnie się uzupełniać. Tymczasem krytyka OFE często miała  przykrywać indolencję Państwa w zakresie reform I filara . Na łagodne przejście z systemu repartycyjnego na rzecz takiego, w którym podstawową rolę odegrałby II i III filar miały być przeznaczane duże środki z prywatyzacji majątku Państwa. Czy były? Bardzo niewiele zrobiono również , by zachęcić Polaków do prywatnego oszczędzania na emeryturę. A co z argumentem autora, że „papiery czasem spadają” i stwarza to zagrożenie dla wysokości emerytur z II filara?  W odpowiednio długiej perspektywie papiery zawsze przyniosą zysk, mimo kryzysów. I nie ma wielkiego znaczenia, że akurat tuż przed naliczeniem emerytury zacznie się kryzys na rynkach finansowych. To będzie tylko epizod w 30 czy 40-letniej historii naszej emerytalnej inwestycji. Tak uczy historia. A poza tym okazało się, że największym zagrożeniem jest jednak Państwo, a OFE od 1999 roku wypracowały blisko 200-procentową skumulowaną stopę zwrotu.