Przesunięcie środków z OFE do ZUS pogorszyło perspektywy przyszłych emerytów. Eksperci apelują o samodzielne odkładanie na emeryturę.

dlug 150x150 Przesunięcie środków z OFE do ZUS pogorszyło perspektywy przyszłych emerytów. Eksperci apelują o samodzielne odkładanie na emeryturę.Prezes Business Centre Club (BCC) Marek Goliszewski uważa , że to, co władza robi w systemie emerytur to „coś w rodzaju bomby”, która tworzy nowy dług publiczny. W perspektywie 5 lat ma on sięgnąć kwoty 380 000 000 000 złotych, czyli tyle, ile wyniosą w tym czasie dotacje dla Polski z Unii Europejskiej. W tej sytuacji prezes BCCi inni eksperci radzą Polakom, by sami zaczęli odkładać na starość.

Goliszewski powiedział podczas debaty poświęconej systemowi emerytalnemu, że nie należy robić dalszych manewrów z OFE. Manewr z OFE pozbawił funduszy 14 mld zł. Podreperował trochę budżet państwa, ale spowodował ukryty dług w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Sam fundusz w perspektywie pięcioletniej będzie zadłużony z tego i innych tytułów na 380 mld zł. To tyle, ile Polska dostanie z Unii Europejskiej w funduszach europejskich – powiedział Goliszewski.

Dodał, że przyszłe emerytury nie powinny opierać się wyłącznie na ZUS. Nie należy opierać się tylko na ZUS, który gwarantuje nam 1800 zł emerytury”, ale na trzech filarach, co jego zdaniem zagwarantuje „około 4 tys. zł emerytury” – podkreślił.

Dodał też, że aby polski system emerytalny zreformować, należy zlikwidować tzw. emerytury mundurowe. Niech ludzie dobrze zarabiają, ale wszystkie przywileje generują olbrzymie straty dla budżetu państwa. Ten system emerytur mundurowych kosztuje nas 20 mld zł. To jest niedopuszczalne i musi zostać zmienione, bo będziemy płakać jak Grecy – podkreślił.

Goliszewski stwierdził też, że dodatkowe fundusze umożliwiające odkładanie pieniędzy na emeryturę nie są odpowiednio rozpromowane wśród społeczeństwa. Ludzie o tym nie wiedzą, że można to robić (…), że warto tam oszczędzać, bo ich zyskowność jest o wiele większa niż ZUS – ocenił.

Główny ekonomista BCC Stanisław Gomułka powiedział natomiast, że deficyt w FUS wynosi obecnie około 60 mld zł i będzie narastał w najbliższych latach. Do roku 2017 będziemy mieli jego wzrost o około 20 mld zł. Pomimo tych wszystkich zmian w systemie emerytalnym, sytuacja w pierwszym filarze pogarsza się –  podkreślił. W jego opinii przejęcie części składki do OFE przez budżet państwa było niekorzystną inicjatywą. Zamiast przesyłać część składki do OFE, budżet przejął tę część na wydatki bieżące. To jest de facto zmniejszenie dopływu środków do systemu emerytalnego – stwierdził.

Dodał, że przesunięcie tych środków z OFE do subkont w ZUS to tworzenie nowego długu. (…) tam mamy tylko zobowiązania, które przyszłe rządy powinny spełnić. Jednym słowem tworzymy tam nowy dług publiczny – stwierdził.

Gomułka podliczył, że nowe zobowiązania to już niemal 20 mld zł. Według oficjalnego dokumentu rządu nowe zobowiązania do roku 2020 urosną do około 220 mld zł. Według mojego szacunku okazuje się, że nowy dług publiczny w ZUS na tych nowych kontach sięgnie 28 proc. PKB. To będzie dług, który nie będzie występował nigdzie w statystykach (…). Mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju pewnej bomby – mówił.

Rok 2013 powinien być wykorzystany na oszczędzanie i na dokończenie reformy emerytalnej, a nie odwracanie się od niej – podkreśliła.

W marcu 2011 r. Sejm przyjął ustawę ws. zmian w systemie emerytalnym zmniejszającą składkę do OFE. W kwietniu ub. r. podpisał ją prezydent Bronisław Komorowski. Ustawa zakładała, że składka do OFE zostanie zmniejszona z 7,3 proc. do 2,3 proc., a potem będzie stopniowo wzrastać, by w 2017 r. osiągnąć 3,5 proc. Pieniądze według zapisów ustawy od maja 2011 r. trafiają na specjalne subkonta w ZUS i są waloryzowane o wskaźnik wzrostu gospodarczego z ostatnich pięciu lat i wysokość inflacji.

Źródło: PAP, dziennik.pl