Emerytalna katastrofa Gwiazdowskiego

Robert Gwiazdowski  150x150 Emerytalna katastrofa Gwiazdowskiego

Książka Roberta Gwiazdowskiego to pierwsza w Polsce pozycja, która w tak komple ­ksowy i precyzyjny sposób ukazuje nam nieuchronny upadek obowią ­ zującego systemu emerytalnego. Autor nie pozostawia tutaj cienia wątpliwości, a początkująca parafraza Karola Marksa i Fryderyka Engelsa „Widmo straszy Europę. Widmo zbankrutowanego, państwowego, repartycyjnego systemu emerytalnego…” w toku odkrywaniu coraz to nowych faktów i absurdów nabiera jakże realnych i wyrazistych kształtów. Napisana z polotem i rozmachem „Emerytalna Katastrofa” jest nie tylko racjonalnym i logicznym wskazaniem nieuchronnych konsekwencji z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć w przyszłości, ale również głośnym wołaniem o wzięciu odpowiedzialności za własną przyszłość.

„Skoro – jak twierdził Goebbels – „kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”, to może prawda powtórzona tysiąc razy się obroni” – pisze Robert Gwiazdowski. Emerytury otrzymywane od państwa będą bardzo, ale to bardzo niskie i nie pomoże tutaj żadna kolejna reforma emerytalna ani podwyższenie wieku emerytalnego.

„Moje pokolenie nie jest jeszcze w najgorszej sytuacji. Dzięki generałowi Jaruzelskiemu, stanowi wojennemu, godzinie policyjnej i wyłączeniom prądu mamy dziś wyż demograficzny. Nie mogliśmy wychodzić z domu, nie mieliśmy co robić – zrobiliśmy dzieci, które mogą na nas pracować. Ale jeśli one nie zrobią tego co my, to emerytury będą mieć głodowe. I odpowiedzialni politycy powinni to im na każdym kroku uświadamiać. Odważył się jedynie premier Pawlak, który napisał kilka słów wstępu do mojej książki. Reszta kolejny raz prześciga się w obietnicach, kto zapewni nam wyższe emerytury. Wyższe od czego? Od zera pewnie będą one wyższe, ale chyba nie za bardzo. Nawet jak przewodniczący Miller z Palikotem wprowadzą podatek 50 proc. dla „bogaczy”, którzy zarabiają więcej niż 7,5 tys. miesięcznie i znajdują się w drugiej grupie podatkowej. Jest ich raptem 460 tys. Ponad 100 tys. z nich to pracownicy sfery budżetowej. Jeśli cała reszta nie będzie kombinować i potulnie zapłaci wyższy podatek, to wpływy budżetowe wzrosną może o miliard. A ZUS rocznie wydaje tych miliardów 160! Na same emerytury – 120. Więc przestańmy w końcu liczyć na rząd czy na ZUS.” „Umiesz liczyć, licz na siebie” radzi autor książki na jednym ze spotkań, notabene były Prezes Rady Nadzorczej ZUS.

Ekonomiczne książki mówiące o przyszłości bywają różne. Czasami dają nam dużo do myślenia, czasami wolimi poznawać różne prognozy a czasami są jak jeden z nieskończonej ilości scenariuszy niemożliwych do zdiagnozowanie przez przeciętny, albo humanistyczny umysł. Tym razem jednak dostajemy pozycję, w której przytaczane argumenty, fakty, obliczenia i wnioski nie pozostawiają nawet cienia, odrobiny nadziei na to, że wszystko może potoczyć się jakoś inaczej. Czyż w związku z tym nie jest to lektura obowiązkowa, w końcu czy nie warto poznać chociaż niewielki wycinek naszej przyszłości ?

Polecamy Blog Roberta Gwiazdowskiego

 

emerytalna katastrofa1 Emerytalna katastrofa Gwiazdowskiego